Sezon ślubny cały czas trwa i ciężko znaleźć wolną chwilę. Jednak chociaż cały jeden dzień w tygodniu musi być dla rodzinki
. Z letnich, słonecznych i w miarę ciepłych dni już niewiele zostało i pewnie na cieplejsze chwile trzeba będzie czekać do przyszłego roku (no chyba, że pogoda nas pozytywnie rozczaruje), więc wczorajsze dość ładne niedzielne popołudnie postanowiliśmy spędzić nad pobliskim jeziorem, czyli „na Dębcu”
. Wypad na plażę oczywiście szczególnie spodobał się Milence – mogła się wybiegać i wyturlać w piasku do woli
.


















































