Sezon weselny już w pełni, ale jeszcze zanim na dobre się rozpoczął, to ostatni tydzień maja spędziliśmy w gorącym Egipcie, na pierwszych „poważnych” wakacjach we trójkę – z Milenką (hmmmm a raczej w szóstkę, bo razem z nami nad Morzem Czerwonym wypoczywała również babcia Renia, dziadek Krzysiu i babcia Ewa
). Pogoda dopisała – nie mogło być inaczej! Średnia temperatura w dzień 35 C, w nocy niewiele mniej. Dużo basenów, piękna plaża, pyszne jedzenie – wypoczywaliśmy w hotelu Caribbean World Resorts w Soma Bay, ok.50 km na południe od Hurghady. Wyjazd zorganizowany był przez biuro Sun & Fun. Pierwszy zagraniczny wyjazd z Milenką i pierwszy wyjazd typowo hotelowo-wypoczynkowy, czyli całymi dniami odpoczynek na plaży, w morzu czy przy hotelowych basenach. Dotychczas wszelkie nasze podróże małe czy duże, opierały się w większości na zwiedzaniu, a leżenie plackiem było tylko małym dodatkiem. Jednak teraz ciągnięcie 15-miesięcznego dziecka na jakiekolwiek dłuższe wycieczki fakultatywne odpadało, ale za to czas wesoło nam mijał na lepieniu babek z piasku i pluskaniu się w cieplutkiej wodzie
. Jednymi z fajniejszych przeżyć była wycieczka łodzią ze szklanym dnem na krótki snorkeling oraz godzinne szaleństwo na quadach (oczywiście bez Milenki) po pustyni o zachodzie słońca, klimat był naprawdę nieziemski i na pewno jeszcze kiedyś będziemy chcieli to powtórzyć. Dzisiaj tylko jedna fotka z naszą Milenką w roli głównej, za jakiś czas wrzucimy więcej zdjęć z Egiptu na bloga…

