Archive for Wrzesień, 2009

Projekt PKS 090909

Wrzesień 10, 2009

PROJEKT PKS – osiem dni z życia powiatu kościańskiego to próba stworzenia fotograficznego listu do przyszłych pokoleń, w którym zobrazowana zostanie codzienność ziemi kościańskiej widziana oczami wędrowców i jej mieszkańców.

Uczestniczący w projekcie fotoreporterzy wyruszają na drogi i bezdroża powiatu w dniach, których datę można zapisać jako ciąg powtarzających się cyfr. Rozpoczęli 5 maja 2005 roku (05.05.05), a zakończą 12 grudnia 2012 roku (12.12.12).

Do tej gry cyfr nawiązuje logo poszczególnych edycji projektu, którym jest tablica rejestracyjna pojazdów z powiatu kościańskiego. Umieszczane są na niej numery odpowiadające datom realizacji kolejnych części projektu od PKS 050505 do PKS 121212

Fotoreporterzy losując gminę, której życie dokumentują, nie mają wyznaczonej trasy, ani listy obiektów i osób wartych uwiecznienia. Ich jedynym zadaniem, jest sfotografowanie miejsc do których dotarli i ludzi z którymi rozmawiali.

Każda z powstałych fotografii jest szczegółowo opisywana, a prezentacji wyników kolejnych edycji towarzyszy dziennikarski opis dnia.

Co roku gromadzone są także zdjęcia nadsyłane przez mieszkańców powiatu. Wszystkie dołączane są do listu adresowanego do przyszłych pokoleń, który zdeponowany został w Muzeum Regionalnym w Kościanie. „Pisanie” listu zakończy się w grudniu 2012 roku.

Organizatorzy: Gazeta Kościańska i Starosta Kościański
Autor projektu: Paweł Sałacki

Źródło: www.projektpks.art.pl

I my w tym roku dołożyliśmy swoje 3 grosze do projektu – najpierw kilka zdjęć podczas jabłkobrania w ogrodzie, gdzie Milenka spróbowała swojego pierwszego „prawdziwego” jabłuszka (a nie słoiczkowego) :) , a potem o 22 wyprawa na miasto i zdjęcia nocne, na skrzyżowaniu ulic: Piłsudskiego, Gostyńskiej, Grodziskiej i Poznańskiej, a także przy okopach :P – czyli pracach budowlanych przy kościele św.Ducha (swoją drogą, coś długo remontują tę ulicę…) oraz na Rynku przy ratuszu. Nie byliśmy sami – w nocnym marszu przez miasto natknęliśmy się na jeszcze dwóch fotografów :) . A nocne focenie zakończyło się powrotem do domu o północy.

Jodu, jodu… :)

Wrzesień 8, 2009

Korzystając z kilku wolnych dni w zabieganym sezonie ślubnym, postanowiliśmy zaczerpnąć świeżego oddechu oraz naładować się jodem i wyruszyliśmy nad Bałtyk. Milenka została odprawiona do Babci i Dziadka w Lesznie – w końcu żeby odpocząć na maksa należy się i nam kilka nocy bez butelki i zmiany pieluch ;) . Była też wtopa – sprzęt foto zapomniany został w Kościanie (buuuuu :( ), musieliśmy sobie radzić awaryjnie pstrykami z Nokii. Był to chyba pierwszy wyjazd bez konkretniejszego aparatu, za to tym razem skupiliśmy się na oglądaniu, zamiast na robieniu zdjęć, więc nie ma tego złego ;) … Pogoda oczywiście nas nie rozpieszczała, ale w porównaniu do zeszłorocznego wrześniowego wyjazdu nad morze i tak nie było źle. Pochmurno, czasem chłodno, czasem wietrznie, ale i słońce dało się zauważyć :) . Pierwszy dzień – Łeba – 5,5 km (w 1 stronę) na ruchome wydmy pokonaliśmy rowerami (co do dzisiaj odczuwa tyłeczek Marka heheh :P ). Wydmy na tyle wpadły nam w oko, że dnia następnego zapuściliśmy się na nie pieszo-plażą. Wg GPS’a 4 km. Niestety, Marek pomylił się w zaznaczeniu miejsca docelowego, szliśmy prawie 7 km. Powrót – kolejne 7 km. Nie byłoby źle, nawet łydki dawały radę, gdyby nie ULEWA, która złapała nas po drodze i przelotna burza… Daliśmy radę, przemoczeni wsiedliśmy w autko i pojechaliśmy do 3miasta. Tam zatrzymaliśmy się u rodziny w Pruszczu Gdańskim (Ciocię i Wujka pozdrawiamy i za gościnę dziękujemy :) !), a następnego dnia z zakwasami ruszyliśmy na sopocką plażę. Nasze próby wylegiwania się i nicnierobienia przerywał co chwilę silny wiatr, który zwalał nam na głowy prowizorycznie ustawiony parawan, dlatego też resztę dnia spędziliśmy włócząc się po plaży. Wieczór był przesympatyczny – spotkanie z naszymi przyjaciółmi, Karolą i Marcinem oraz ich śpiącą już, prześliczną córeczką Nadią – nie widzieliśmy się równo rok! Nie mogliśmy się nagadać, tym bardziej, że nie wiadomo kiedy znów się zobaczymy, pewnie nieprędko :( … Było super, pozdrawiamy Was Kochani serdecznie :) ! Sobota minęła pod znakiem Westerplatte i kolejnego włóczenia się – tym razem po plaży w Gdańsku, a dzień zakończył się naszą wizytą u kuzyna Marka, Andrzeja i jego żony Kasi, gdzie głównym tematem było sprawozdanie (także zdjęciowe) z ich ślubu i podróży poślubnej na Sri Lankę. Kasiu i Andrzeju, również pozdrówki przesyłamy :) … Ahhh ciężko się było rozstać z morzem – pewnie znowu na rok…

morze2009-2

morze2009-3

morze2009